Warning: A non-numeric value encountered in /users/0020/sh83095/www/multanka/blog/serwis2016/wp-content/themes/Divi/functions.php on line 5841

Ikigai – powód, aby wstać rano z łóżka

Artykuł o filozofii ikagai znalazłam niedawno w „Polityce”. I powiem wam, że zasady te trafily do mnie jak mało co. W jakimś stopniu są kompilacją mojej własnej filozofii życiowej, ważnych dla mnie tekstów (Polecam gorąco „Dezydartę”!) i podejścia waznych dla mnie ludzi 🙂 Poniżej znajdziecie kilka moich słów na temat każdej z zasad.

Według Japończyków, każdy z nas posiada swoje ikigai. Jest ono połączeniem pasji, misji, zawodu i powołania. W uproszczeniu – powodem, dla którego rano wstajemy z łóżka. To coś, za czym mamy podążać.

To, co – odnajdujecie w filozofii Ikigai cos dla siebie?

Bądż zawsze aktywny, ne pozwól sobie zgnuśnieć. Miej zajęcie – zawodowo czy spolecznie. Po cichu Wam powiem, że to jest to,co obserwuję w starszym pokoleniu 🙂 Im więcej ktoś ma zajęć, tym wydaje się być szczęśliwszy. Posiedzieć w fotelu przed telewizorem – to tez ma swój urok – ale nie non-stop.

Chyba pierwsze co mi się tu nasuwa to cytat z dezyderaty „Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy”. I chyba nie ma lepszego podsumowania. Ja przyznam – to jeszcze bardzo ćwiczę 🙂

Zadziwiające, jak receptyna szczęście są zbieżne, pomimo tysiąców kilometrów i czasu dzielącego ludzi. Mając z tyłu głowy, że do ich mózgu zaraz dotrze uczucie najedzenia, Japończycy nie sięgają po kolejny kęs. Ocodzą od stolu ,zanim poczują się w pełni najedzeni. Tak samo mówił i robił mój dziadek 🙂

Bądź członkiem wspólnoty. Przyjaciele i spoleczność dookoła dają wsparcie w trudnych momentach. Dodatkowo, wspólny cel wzmacnia poczucie sensu. Czytaliście „Sekretne życie drzew”? Jeśli nie, to polecam. Ludzie mogą się sporo nauczyć od roślin, na temat tego, jak istotne są więzi. Gorąco polecam!

„Sens sana in corpore sano”. I nie chodzi tu o maratony. Spacer, czy praca w ogrodzie to też sposób na zadbanie o formę. A i „przewietrzenie głowy” często dobrze robi.

Uśmiechaj się do innych, i zachowuj wewnętrzną pogodę ducha. Uśmiechaj sie do siebie 🙂 I cytując dezyderatę „Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.”

Pogoda ducha to jedno. Poznając nowych ludzi, otwieramy się na nowe perspektywy, inne sposoby widzenia świata. Ja zdecydowanie lubię.

Nie wiem jak Wy, ale ja na łące czy w lesie oddycham pełną piersią. Bez wszechobecnego szumu i pośpiechu, słuchając bzyczenia pszczół, łatwiej o wewnętrzny spokój.

Banalne,ale prawdziwe. Czasami, rewolucja w życiu sprawia, że potrafimy docenić drobiazgi – spacer w słoecznym dniu, pyszne lody, uścisk dziecięcych łapek wokół szyi. Drobiazgami nie warto też się przejmować. Korek w centrum miasta? Minie. Brudne naczynia w zlewie? Są naprawdę istotniejsze kwestie.

A część druga – no cóż, to nawet na szkoleniach z zarządzania stresem dają jako receptę. Przejmować warto się rzeczami, na które mamy wpływ. Jeżeli nie mamy na coś wpływu – niech nas to nie złości 🙂 skoro nie mozemy czegos zmienić,nie spalajmy na to naszej energii.

Przeszłości nie jesteśmy w stanie zmienić. Przyszłość dopiero nadejdzie. Jeśli dodamy dzisiejsze troski, do jutrzejszych, to staną się one nie do udźwignięcia. Cieszmy się tym,co jest dziś, tak, aby życie nie przeciekło nam między palcami, w oczekiwaniu na kiedyś, jutro, gdy stanie sie to czy tamto”. Carpe diem!  A niektórymi rzeczami – „będziemy sie martwić jutro”, jak to mawiała Scarlet O’Hara 🙂 Warto poczytać też o uważności – byciu tu i teraz.

I to tyle … a co jest waszym kluczem do szczęścia?